fbpx

Jak zarabiać w Internecie? Poznaj swój cel w budowaniu marki

utworzone przez | 2.03.2022 | Budowanie marki | 0 komentarzy

Każda osoba, która myśli o założeniu własnego biznesu online, zadaje sobie pytanie – jak zarabiać w Internecie? Jak dużą muszę mieć społeczność, żeby mieć satysfakcjonujący dochód? Od czego zacząć budowanie marki? W dzisiejszym artykule odpowiemy sobie na te pytania.

Ten artykuł otwiera temat budowania marki w sieci. Gorąco zachęcamy, by zacząć budowanie marki od newslettera. Jeśli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – zapisz się na serię dwóch webinarów, dzięki którym dowiesz się jak stworzyć newsletter i zacząć na nim zarabiać, nawet jeśli nie masz jeszcze społeczności. Dowiesz się również jak zautomatyzować swój newsletter. Kliknij tutaj, żeby się zapisać (link otworzy się w nowej karcie).

Branża biznesów online – którą rozumiem jako biznesy opierające się na sprzedaży produktów elektronicznych – wciąż nabiera rozpędu. Pandemia mocno przyspieszyła ten rozwój. Znajomi, którzy jeszcze dwa lata temu nie mieli zielonego pojęcia czym się zajmuję, dziś sami zapisują się na webinary i kupują szkolenia online. Rynek rośnie. Popyt rośnie. A wraz z nim rośnie konkurencja.

Dlatego najbliższych kilka miesięcy poświęcimy budowaniu marki. I to takiemu budowaniu marki, które pozwala na sukcesywne zwiększanie swoich dochodów z biznesu online. Zaczniemy od zadania sobie pytania – jakie są sposoby na budowanie marki?

 

Dwie podstawowe metody na to jak zacząć zarabiać w Internecie

Każda osoba, która od dłuższego czasu obserwuje biznes online, zdaje sobie sprawę, że na ten moment są dwie metody na to, by zacząć zarabiać w Internecie:

Pierwsza – zaczynasz od budowania społeczności, a jak już ją masz, to wypuszczasz produkt.

Druga – wypuszczasz produkt jak najszybciej i poprzez jego promocję budujesz coraz większe grono odbiorców_czyń.

Obie metody mają swoje plusy i minusy. Przy pierwszej jesteśmy w stanie osiągnąć spektakularne przychody przy wypuszczaniu swojego pierwszego produktu. Przy drugiej – czekamy krócej na osiągnięcie jakichkolwiek dochodów, ale są one mniej spektakularne i rosną wolniej.

Ja jestem ogromną zwolenniczką drugiej, ale omówmy sobie plusy i minusy obu.

 

Budujesz społeczność i dopiero wypuszczasz produkt

Ta metoda wywodzi się z platform blogowych i była bardzo popularna w latach 2016-2017. Wcześniej funkcjonowali_ły blogerzy_rki, którzy_re najpierw budowali_ły duże społeczności, a następnie utrzymywali_ły się ze współprac. Nikogo już za bardzo nie dziwiły reklamy u influencerów. Za to bardzo mało osób wypuszczało swoje produkty.

W okolicy 2016 roku zaczęło się to zmieniać. Coraz więcej blogerów_ek zaczęło dochodzić do wniosku, że współprace nie są pewną metodą zarabiania pieniędzy. Część z nich zaczęła wypuszczać własne produkty – fizyczne lub cyfrowe. Ponieważ te osoby miały duże społeczności, ich wyniki były spektakularne. Wiele ludzi zapragnęło pójść w ich ślady, dlatego pojawił się wysyp blogów, które chciały uszczknąć trochę tego rynku dla siebie. Pokutował mit, że trzeba mieć dużą społeczność, żeby móc wypuścić własny produkt. Takie rozwiązanie na pewno ma dużo plusów, ale również dużo minusów.

Plusy:

+ osiągnięcie dużych przychodów na starcie z własnym produktem (dzięki czemu rośnie motywacja do dalszej pracy),

+ (jakaś tam) pewność, że wysiłek, który włożymy w tworzenie produktu się zwróci (jeśli zrobimy to mądrze),

+ jeśli jesteś blogerem_ką, który_a ma już dużą społeczność i zarabia na współpracach – masz środki finansowe na inwestycje. Nie każdy_a może to o sobie powiedzieć,

+ duża społeczność to ludzie, których możemy zapytać o ich potrzeby. Jeśli zaangażujemy się w rozmowy z nimi, łatwiej nam będzie stworzyć produkt, który odpowie na ich potrzeby.

Minusy:

– blokada psychiczna przed rozpoczęciem sprzedaży. Teraz nie jest to już tak bardzo widoczne (choć wciąż widywane), ale gdy blogerzy_ki dopiero zaczynali_ły tworzyć swoje produkty, nie zawsze spotykało się to z dobrym odbiorem. To powoduje u twórców_czyń blokadę – czy moja społeczność się ode mnie nie odwróci, jeśli zacznę im coś sprzedawać? Ludzie są przyzwyczajeni do współprac u influencerów, ale nie zawsze patrzą przychylnym okiem na zmianę z influencera_ki w przedsiębiorcę_czynię,

– duże ryzyko, że wypuszczony produkt spotka się z krytyką. Nie chciałabym zostać teraz źle zrozumiana – to nie znaczy, że każdy produkt spotka się z krytyką. Problem pojawia się, gdy zaczynamy budować społeczność, bo sprawia nam to frajdę, po czym ona rośnie (mniej lub bardziej spodziewanie) i przychodzi nam do głowy, że moglibyśmy_łybyśmy zacząć zarabiać na własnych produktach. Tylko wtedy pojawia się pytanie – co sprzedawać? Dotyczy to głównie kont lifestylowych, gdzie nie dzielimy się konkretną wiedzą, tylko gromadzimy wokół siebie społeczność zainteresowaną naszym życiem. Część osób za mało skupia się na odpowiedzeniu na potrzeby odbiorców, a za bardzo na szukaniu produktu, który mogliby_łyby stworzyć. Nietrudno wtedy o poczucie u odbiorców, że ktoś chce im coś opchnąć na siłę. Albo o produkty słabej jakości, które zostały stworzone tylko po to, żeby zarobić. To widać, to spotyka się z krytyką i im większą masz społeczność, tym bardziej ta krytyka roznosi się wokół. Dobre imię łatwo stracić, trudniej je odzyskać,

– wszystkie błędy są na świeczniku. Warto słuchać osób, które mają jakieś już doświadczenie w budowaniu biznesu online i starać się wyciągać wnioski z ich błędów. Nie zawsze jednak te informacje do nas docierają (lub nie zawsze bierzemy je sobie do serca). Błędy są nieuniknione – i coś o tym wiem. Mimo najszczerszych i najlepszych intencji, wiele razy zdarzyło się tak, że coś mi – kolokwialnie mówiąc – nie pykło. I bardzo się cieszyłam, że moja społeczność jest mała i mogę nauczyć się na tych błędach, zanim tysiące osób zaczną patrzeć mi na ręce i z wszystkiego mnie rozliczać. To jest dużo trudniejsze, gdy ma się dużą społeczność – bo na wszystkie błędy mamy nałożone szkło powiększające, w postaci tysięcy osób. W takiej sytuacji trzeba naprawdę dołożyć wszelkich starań, żeby nic się nie posypało. Oraz wziąć pod uwagę, że i tak coś może się wywalić, bo to jest nieuniknione.

 

Wypuszczasz produkt i na tym budujesz społeczność

Metoda, którą wolę bardziej – bo wywodzi się stricte z budowania biznesu. Gdybyś chciał_a założyć „klasyczny” biznes, właśnie tak byś zrobił_a – zbadał_a zapotrzebowanie, wypuścił_a produkt i rozpoczął_ęła jego promocję.

Oczywiście takie rozwiązanie ma swoje plusy i minusy – można powiedzieć, że odwrotne niż w metodzie, w której najpierw budujemy społeczność, a dopiero potem sprzedajemy produkt.

Plusy:

+ mniejsze ryzyko, że wypuszczony produkt spotka się z krytyką (jeśli jest dobry i odpowiada na potrzeby klientów_ek). W tej sytuacji budujesz społeczność wokół swojej oferty. Dzięki temu trafiają do Ciebie ludzie, którzy są nią zainteresowani. Zamiast budować najpierw społeczność, a potem zastanawiać się co im sprzedać – robisz odwrotnie. Zastanawiasz się jakie masz kompetencje, które mogą pomóc innym ludziom. Weryfikujesz z rynkiem. Tworzysz produkt, który odpowiada na ich potrzeby. Prowadzisz kampanię sprzedażową, dzięki której Twoja społeczność rośnie – i ta społeczność od razu wie, że prowadzisz biznes i sprzedajesz swoją wiedzę. Dzięki temu unikasz sytuacji, w której tworzysz produkt, którego nikt nie potrzebuje i chcesz go sprzedać ludziom, którzy nie spodziewali się, że będziesz chciał_a im coś sprzedać i tak naprawdę nie są zainteresowani kupieniem go. Ryzyko krytyki jest znacznie mniejsze,

+ blokada psychiczna przed rozpoczęciem sprzedaży jest mniejsza. Z kilku powodów. Pierwszy jest taki, że tworzysz coś, co pomaga innym. Taki produkt spotyka się z bardzo dobrym przyjęciem – czasem jeszcze nawet przed startem sprzedaży ludzie informują Cię, że na niego czekają. Twoje morale rośnie, chęć dotarcia do większej grupy odbiorców_czyń też rośnie. Drugi powód jest taki, że mówisz do mniejszej społeczności – więc strach przed sprzedawaniem jest mniejszy. Tak samo jak strach przed przedstawieniem prezentacji przed trzydziestoosobową klasą jest mniejsze, niż wystąpienie na konferencji, na którą przyszło tysiąc osób,

+ błędy są mniej widoczne. Prawda jest taka, że – żeby prowadzić dobrze prosperujący biznes online – kawał mentalnej pracy przed Tobą. Twój biznes będzie się wykuwał z mozołem w ogniu popełnianych błędów, wyciągania z nich wniosków, nabierania doświadczenia i zmian w swoim myśleniu. Im mniej osób na Ciebie patrzy, tym łatwiej Ci będzie ruszyć z czymkolwiek,

+ masz szanse na bardziej zaangażowaną społeczność – bo masz szansę nawiązać z każdym kontakt. Gdy społeczność jest duża, ludzie czują się niedostrzegalnym elementem większej masy. Przy małej społeczności ludzie czują się bardziej dostrzegani, więc bardziej się angażują, bo mają wrażenie, że są z Tobą bliżej.

Minusy:

– na początku przychody będą małe i nie będziesz w stanie się z nich utrzymać. Zwłaszcza jeśli chcesz, by to Twoje produkty były Twoim głównym źródłem dochodu. W takiej sytuacji albo potrzebujesz oszczędności, albo łączyć prowadzenie biznesu online z inną formą zarabiania pieniędzy. Jest to trudne, bo wymaga bardzo dużej ilości pracy przez dłuższy okres czasu. Dlatego ważne, by robić to mądrze,

– tak naprawdę nie masz pewności, że Twój wysiłek się zwróci – bo Twoja społeczność może być za mała, żeby uzyskać na początku satysfakcjonujące dochody,

– im mniejsza społeczność, tym trudniej trafić w jej potrzeby, bo nie wiesz, czego potrzebuje, dopóki jej nie zapytasz. Jeśli masz małą społeczność, to nawet gdy zapytasz – możesz nie uzyskać odpowiedzi. Ludzi, którzy odpowiadają na zadane im pytania jest mały procent.

 

Wyznacz swój cel

Oczywiście – decyzja którą drogą pójdziesz należy do Ciebie. Ja zdecydowanie preferuję tę drugą, bo w końcu buduję biznes, a nie bloga. Jeśli jednak zdecydujesz się zacząć od zbudowania wokół siebie społeczności – takie rozwiązanie też jest ok. Niezależnie od tego co wybierzesz, kolejnym pytaniem, jakie musisz sobie zadać jest – jak duża społeczność będzie mi potrzebna do rozwinięcia biznesu?

Wiele osób skupia się na tym, by mieć jak największą społeczność. I ten brak ich blokuje – bo wciąż mają za mało odbiorców_czyń, żeby ruszyć z własnym produktem.

Prawda jest taka, że wcale nie potrzebujesz nie wiadomo jak dużej społeczności – przynajmniej na starcie. Dobrze jest jednak poznać swój cel – bo kiedy wiesz do czego dążysz, jest dużo, dużo prościej. Żeby się tego dowiedzieć, musimy policzyć ile dokładnie chcesz zarabiać. Tu trzeba być realistą_tką. Bierzemy kalkulatory w dłoń i liczymy!

 

Policzmy zarobki!

Żeby prowadzić swój biznes (zwłaszcza biznes online), trzeba być trochę marzycielem. A nawet bardzo marzycielem. Nie znam osoby, która chce mieć własny biznes i zarabiać najniższą krajową. Każdy_a z nas chce mieć wysokie dochody. Pytanie brzmi: jak wysokie? Ile pieniędzy potrzebujesz, żeby czuć się bezpiecznie i mieć satysfakcję z prowadzenia swojego biznesu?

Na przykład: załóżmy, że chcesz zarabiać „mityczne” 5 tysięcy miesięcznie. Jest to kwota, której potrzebujesz na utrzymanie siebie, czyli Twoja pensja. Wiele osób chce zacząć od kwoty 5 tysięcy i właśnie dlatego weźmiemy ją sobie za przykład. Kolejnym krokiem będzie dodanie do tej kwoty bazowej kosztów, które wynikają z prowadzenia firmy:

  • podatek dochodowy,
  • składki ZUSowskie,
  • składka zdrowotna,
  • koszty firmowe.

Możesz policzyć to dokładnie, możesz również zastosować metodę uproszczoną. Ja stosuję metodę uproszczoną. Po przeczytaniu książki „Po pierwsze: ZYSK” wypłacam sobie 50% przychodu na pensję. Co oznacza, że gdybym chciała mieć 5 tys. złotych pensji miesięcznie, potrzebowałabym 10 tys. przychodu miesięcznie (tu dodam, że kolejne 30% idzie na koszty podatkowe i zysk – czyli podatek dochodowy, ZUS, obecnie również składka zdrowotna. To, co zostanie, idzie jako zysk, z którego połowa raz na kwartał to pieniądze na przyjemności, a druga połowa zostaje jako oszczędności firmowe na czarną godzinę. Ostatnie 20% to koszty firmowe – reklama, serwer i wszystkie narzędzia potrzebne do pracy).

Kiedy mamy już miesięczny przychód potrzebny nam do uzyskania dochodu, który chcemy – czas na kolejny krok. Policzmy ile potrzebujesz z jednej kampanii sprzedażowej.

 

Ile potrzebujesz z pojedynczej kampanii?

W biznesie online bardzo ciężko o stały dochód. Nie możesz założyć, że co miesiąc zarobisz dokładnie tyle samo. Dlatego zastanów się – z jaką częstotliwością jesteś w stanie wypuścić nowy produkt? Raz na miesiąc byłoby zbyt optymistycznie, załóżmy, że raz na dwa miesiące. Dodajmy miesiąc zapasu, bo masz 100% szans, że źle oszacujesz to ile pracy musisz włożyć w swój pierwszy, drugi, trzeci, czwarty i piąty produkt. No i masz praktycznie gwarantowane, że coś pójdzie nie tak i trzeba będzie coś przesunąć, żeby zgasić jakiś pożar.

Biorąc pod uwagę nasz przykład – oceniamy, że na swojej pierwszej kampanii potrzebujesz zarobić 30 tys. zł. Mówimy o przychodzie – mnożymy 10 tys. przychodu przez trzy miesiące, w czasie których zakładamy, że puścimy jeszcze jakąś kampanię, ale może się też okazać, że nie.

 

Ile osób musi kupić Twój produkt?

Kolejne pytanie brzmi – ile osób musi kupić Twój produkt, żebyś był_a w stanie zarobić takie pieniądze? Żebyśmy mogli_ły to policzyć, musimy wiedzieć ile ten produkt będzie kosztował. A także czy będzie w stałej sprzedaży, czy będziemy sprzedawać w oknie sprzedażowym – bo jeśli w stałej sprzedaży, to musimy policzyć ile będzie kosztował w trakcie kampanii (w trakcie kampanii zawsze daje się przecenę na produkt). O tym którą z tych opcji wybrać porozmawiamy w następnym artykule, na ten moment tylko sygnalizuję, że trzeba będzie wziąć to pod uwagę.

Ja wiem, że mój najbliższy produkt (w tym przypadku kurs „MailerLite w służbie biznesu”, którego kampania właśnie się rozpoczyna) będzie po przecenie kosztował prawdopodobnie 449 – 549 zł, w zależności od pakietu. Gdybym chciała zarobić na nim przynajmniej 30 tys. zł, musiałoby go kupić przynajmniej 67 osób. Gdy już to wiem, mogę policzyć jak dużej społeczności potrzebuję.

 

Jak dużej społeczności potrzebujesz?

Wiemy już, ile pieniędzy potrzebujemy, żeby utrzymać się spokojnie w biznesie. Oczywiście – u Ciebie kwota może być inna, mniejsza lub wyższa (jeśli dopiero startujesz, to raczej nie wyższa).

Żeby policzyć do ilu osób musimy dotrzeć, żeby osiągnąć zamierzone cele, musimy porozmawiać najpierw o konwersji.

 

Co to jest konwersja?

Konwersja w marketingu to stosunek osób, które kupiły Twój produkt, do osób, które zobaczyły Twoją ofertę. Na przykład – Twoją ofertę widziało 100 osób, a kupiły dwie. To daje konwersję 2% (konwersję najczęściej podaje się w procentach).

Są różne widełki konwersji jeśli chodzi o sprzedaż w biznesie online. Dużo zależy od branży i od tego w jaki sposób tę konwersję liczymy. Wskaźniki konwersji, z którymi ja się spotkałam:

  • 1 – 2,5% z newslettera/mediów społecznościowych – co oznacza, że jeśli wyślesz ofertę do swojej listy mailingowej, na każde 100 osób Twój produkt kupi jedna lub dwie osoby, a na każde 200: 2 do 5 osób (nie liczymy osób w połówkach, wiadomo),
  • 3 – 12% z OTO – OTO to tzw. One Time Offer, czyli oferta, która wyświetla się tylko raz. Najczęściej jest bardzo atrakcyjna, produkt jest stosunkowo tani i wyświetla się po zapisie na newsletter. Moje najlepsze OTO miało konwersję na poziomie 8,33% – produkt był stosunkowo drogi jak na OTO (92 zł), a konwersja utrzymała się na tym poziomie u osób, które miały wcześniej kontakt z moją marką. 12% to wynik, który można osiągnąć chyba tylko przy produktach, które nie są droższe niż 20-30 zł,
  • 5 – 10% z osób zapisanych na webinar – jeśli prowadzisz kampanię sprzedażową swojego produktu i rozpoczynasz sprzedaż webinarem, to taka standardowa konwersja wynosi ok. 5-10%. Oznacza to, że statystycznie Twój produkt kupi 5 do 10 osób na 100 zapisanych na Twój webinar.

Jeśli chcemy policzyć jak dużej społeczności potrzebujemy, musimy ustalić jakąś minimalną konwersję. Dzięki temu będziemy wiedzieć do jakich wyników dążyć i czy są one realistyczne. Dobrze jest założyć niższy zakres – bo chcemy osiągnąć minimalny przychód. Lepiej jest się pozytywnie rozczarować (jeśli konwersja będzie wyższa niż założona) niż nie osiągnąć minimalnych celów. Dlatego załóżmy, że nasza konwersja wyniesie 5%.

 

Weryfikacja

Mamy już wszystkie dane potrzebne do policzenia wielkości naszej społeczności. Wiemy, że potrzebujemy, żeby nasz produkt w kampanii kupiło 67 osób. Zakładamy, że konwersja z listy osób zapisanych na webinar, wyniesie 5%. W ten sposób możemy policzyć, że potrzebujemy 1340 osób zapisanych na webinar.

I teraz czas zadać sobie pytanie: czy jest to realne? Oceń wielkość swojej społeczności – zaczynasz od zera czy masz już jakieś osoby zgromadzone wokół swojego biznesu? Jeśli różnica między tym co masz a tym co chcesz osiągnąć jest spora – zastanów się czy masz odpowiedni budżet na reklamę. Musisz przyjąć, że koszt za jedną osobę, która zapisze się na Twój webinar (i potwierdzi zapis) będzie oscylował w okolicy 2 – 5 zł. Dużo oczywiście zależy tu od branży, terminu prowadzenia kampanii itd. Jednak jakieś założenia trzeba przyjąć, będziesz je sobie i tak jeszcze weryfikować na etapie realizacji.

Teraz Twoja kolej – zobacz ile Tobie wyszło z wyliczeń i spróbuj ocenić na ile to jest realne przy społeczności, którą już masz. Jeśli nie jest możliwe do wykonania – zweryfikuj swoje zarobki lub zmień cenę swojego produktu i policz wszystko jeszcze raz.

Wydawałoby się, że kolejnym krokiem będzie wzięcie się do budowania społeczności. Otóż – jeszcze nie teraz 🙂 Mamy już cel, do którego dążymy. Teraz czas zastanowić się jak chcemy tam dotrzeć. O tym porozmawiamy w następnym artykule.

 

A w komentarzu możesz dać znać – jak dużej społeczności potrzebujesz, żeby móc zacząć zarabiać w internecie?

Pomagamy początkującym biznesom online w uporządkowaniu ich biznesów tak, aby umieli wyznaczać swoje priorytety i odzyskać spokój.
Robimy to dlatego, że wiemy, jak trudne i chaotyczne potrafi być prowadzenie swojego biznesu. Wiemy, jak ciężko zdecydować, czym zająć się w pierwszej kolejności. Jak trudne jest kupowanie kolejnych kursów i szkoleń tylko po to, żeby dowiedzieć się, że nie odpowiadają one na nasze pytania.
Dlatego chcemy Ci pomóc. Uprościć i usprawnić wybieranie priorytetów. Pomóc zdecydować czym zająć się samodzielnie, a co zlecić. Podpowiemy czego jeszcze musisz się nauczyć, a co możesz zrobić bez szukania eksperckich materiałów. Wszystko dlatego, że uwielbiamy patrzeć jak się rozwijasz i jak Twój biznes rośnie. A także dlatego, że uważamy, że rozwiązania trzeba dopasować do ludzi, a nie odwrotnie.

Kategorie:


Zapisz się na serię dwóch webinarów, dzięki którym stworzysz newsletter, który zarabia:

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.